Sex sells albo skąd się biorą dzieci

Społeczna świadomość seksualna jest w kiepskim stanie. Brakuje nam odważnej i spokojnej refleksji nad rzeczywistością. Kiedy w naszej publicznej przestrzeni pojawiają się tematy dotykające sfery seksualności - przez media przetacza się dyskusja pełna uprzedzeń, demagogii i przekonań, które już dawno nam nie służą. Czas otworzyć dyskurs o miejscu na seksualność w naszym społeczeństwie.

„Tak, jestem w nieplanowanej ciąży. Nie, nie jestem nieodpowiedzialna, chodziłam regularnie do ginekologa i brałam tabletki. Tak, wiem skąd się biorą dzieci. Tylko dlaczego MUSZĘ wszystkim wokół się tłumaczyć i znosić złośliwe komentarze, że trzeba było myśleć co się robi i z kim się zadaje”

Wczoraj Wysokie Obcasy opublikowały list 25 letniej dziewczyny. Jest w ciąży a ojciec dziecka się nie poczuwa. Kobieta jest wściekła i rozżalona bo okazuje się, że nie ma miejsca na jej cierpienie:



„Moja bliska koleżanka - Daj mu spokój, jak nie chce, przecież nikogo nie zmusisz do bycia ojcem (…). Jego kolega - Zapomnij o nim, ma trudną sytuację i swoje zobowiązania (żonę i dwójkę dzieci przyp. K.A.). On: - To dla mnie bolesne, nie chcę w tym uczestniczyć (…). Mecenas: - Wie Pani, to będzie bardzo nieprzyjemna sprawa, będzie to Panią dużo kosztowało”

Z mojej perspektywy, w tej nieprzyjemnej historii chodzi o coś więcej niż tylko o osobisty dramat dziewczyny, która niezbyt dobrze wybrała obiekt swoich uczuć.
W tej historii możemy się przejrzeć wszyscy i zobaczyć, jaki jest stan naszej seksualnej świadomości:

1. Sex sells

Wskaźnik Pearla dla antykoncepcji hormonalnej wynosi 0,2 do 0,5. To oznacza, że od 1 do 3 na każde 500 kobiet stosujących tą formę zabezpieczenia zachodzi w ciążę. Nie ma 100% skutecznej bezinwazyjnej metody antykoncepcji.
Czyli popularne twierdzenie, że dzięki nowoczesnym metodom antykoncepcji seksualność została rozdzielona od płodności - jest społecznym mitem.

Czemu służy taki mit?
Niewątpliwie poprawia nam samopoczucie i pozwala żyć w iluzji wolności do stanowienia o sobie.
Dzięki temu być może słabiej odczuwamy zniewolenie w innych obszarach.
Mit ten służy również gospodarce. Sex sells.
Potrzeby miłości, bliskości i seksualnej ekspresji to jedne z podstawowych ludzkich potrzeb. Rynek marketingowy rozumie to doskonale dlatego używa w swoich przekazach obietnic, mniej lub bardziej oczywistych, dotyczących tych właśnie obszarów.
W połączeniu z informacyjnym chaosem na temat seksu, ogólnym kryzysem wartości i brakiem świadomości potrzeby osobistego rozwoju w temacie seksualności to wszystko tworzy wybuchową mieszankę.

2. Seks to prywatna sprawa.

Ale chcemy, żeby jego konsekwencje były publiczne.
Autorka listu czuje się samotna w swoim niechcianym macierzyństwie. I sfrustrowana tym, że jako kobieta ponosi, większe niż mężczyzna, konsekwencje seksualnej aktywności:

„Czy jak mnie poznał, przez myśl mu przeszło, że jednak żona i dwójka dzieci to zobowiązania i nie powinien mnie wciągać w ten chory układ”

Ukrywane romanse i zdrady, wciąż społecznie nieakceptowane, są równocześnie tajemnicą poliszynela. Niewygodną prawdą, o której nie chcemy mówić. Bo seks to prywatna sprawa.
Dlaczego prywatna? Bo taka postawa pozwala nam uniknąć konfrontacji z trudnymi tematami.
Fundamentem naszego gospodarczego systemu jest podstawowa komórka społeczna czyli rodzina.
Hołubieni przez rynek single brutalnie się o tym przekonują, kiedy zgłaszają swoje potrzeby, nie pasujące do obrazka.
Prawo do seksualnej aktywności dla singli? Tak, to się opłaca.
Odpowiedzialność za dziecko poczęte poza komórką? Wie Pani, to będzie nieprzyjemna sprawa …

3. Gdzie jestem JA?

„Gdzie sprawiedliwość? Gdzie równouprawnienie? Rozumiem, że teraz już tylko wolno mi zacisnąć zęby i wziąć się w garść (…) Bo jestem silną kobieta? Bo takie są oczekiwania społeczne? A gdzie w tym wszystkim jestem JA”

Dziewczyna jest rozżalona bo zrobiła wszystko, jak trzeba.
Była seksualnie aktywna, bo mówiono jej, że może. Zabezpieczyła się, bo mówiono jej, że wtedy będzie bezpieczna. A teraz nie ma dla niej miejsca. Nie ma JEJ.
Podejrzewam, że JEJ nigdy nie było. Nikogo nie obchodzą jej pragnienia i potrzeby.
A szczególnie nikogo nie obchodzą jej pragnienia i potrzeby w seksie i intymnych relacjach.
Bo w systemie, który stworzyliśmy nie ma miejsca na różnorodność strategii w zaspokajaniu potrzeb w seksie i intymnych relacjach.
Nie mamy narzędzi do wspierania ludzi w odkrywaniu własnej seksualnej tożsamości.
Nie mamy języka, którym moglibyśmy o tym rozmawiać.

Mamy tylko lęk, że to czego kurczowo się trzymamy, runie na naszych oczach.


Społeczna świadomość seksualna jest w kiepskim stanie.
Brakuje nam odważnej i spokojnej refleksji nad rzeczywistością.
Kiedy w naszej publicznej przestrzeni pojawiają się tematy dotykające sfery seksualności - przez media przetacza się dyskusja pełna uprzedzeń, demagogii i przekonań, które już dawno nam nie służą.

Czas otworzyć dyskurs o miejscu na seksualność w naszym społeczeństwie.
Jeśli traficie na taki temat, napiszcie o tym do mnie na karo@akabal.pl
Trwa ładowanie komentarzy...